LABOR - Stowarzyszenie Integracji Świata Pracy
strona główna startuj z nami dodaj do ulubionych
››
polski in english auf deutsch italiano

Zapisz się aby
otrzymywać najświeższe informacje:
wersja html

rejestracja
1% podatku dochodowego

Spotkania Świata Pracy » Opinie


 

Byłam wczoraj na spotkaniu na Kole. Jestem pod wrażeniem tego, co mnie tam spotkało i ludzi, którzy tam przyszli. To jest miejsce dla mnie, miejsce, w którym można szukać odpowiedzi na stawiane sobie pytania dotyczące pracy, Boga w pracy, sensu tego, co się robi w życiu, tego, gdzie teraz jestem, dokąd zmierzam i czy chcę iść tą drogą razem ze Stwórcą. B.

  •  

Firma, w której jestem dyrektorem handlowym, mieści się w Krakowie. Od ponad trzech lat przez kilka dni w tygodniu pracuję (a właściwie do niedawna pracowałem) w Warszawie. Częste pobyty poza domem i duża ilość czasu spędzana w pracy powodowały, że zacząłem coraz częściej odczuwać duże zmęczenie i zniechęcenie do swoich obowiązków zawodowych. Moje wyniki były coraz gorsze, zauważyłem, że praktycznie przestałem się rozwijać, zamiast twórczego zaangażowania pojawiało się rutynowe wykonywanie bieżących obowiązków i gwałtowne „gaszenie pożarów” spowodowanych nie rozwiązanymi na czas problemami. Wtedy to, czyli po około dwóch latach pracy „w delegacji” usłyszałem w Radiu Józef o organizowanych na Kole spotkaniach świata pracy i od razu poczułem się zaproszony. Poszedłem tam jednak dopiero po kilku tygodniach, ale za to zostałem do dziś…

 

Te spotkania z Radiem Józef i z „Kołem” są jednym z najpiękniejszych wspomnień i najcenniejszych doświadczeń, jakie wiążą się z moim pobytem w Warszawie. Za pierwszym razem bardzo mnie uderzyła i nie przestaje zachwycać do dzisiaj atmosfera otwartości i serdeczności panująca podczas spotkań. Wyraża się ona w pragnieniu przyjęcia każdego, kto potrzebuje wsparcia, wysłuchania, rady czy po prostu spotkania z drugim człowiekiem. Wspólna adoracja, modlitwa, Eucharystia oraz szczere świadectwa innych osób pozwoliły mi odkryć wiele trudnych prawd o mnie samym. Stanięcie w prawdzie jest początkiem nowej drogi, nowego spojrzenia na wszystko to, co i jak wykonuję, czemu i komu ma służyć mój wysiłek.

 

 Dzisiaj wiem, że praca to dar Jezusa dla mnie, taki dar przez który mam służyć innym – przede wszystkim moim najbliższym - żonie, dzieciom , rodzicom ale również tym, których On stawia na mojej drodze. Przez ten dar mam zbliżać się do Boga ofiarując swoje życie bliskim. Jest to jednak też dar, który niejako ze swej natury wymaga ode mnie zdobywania go ciągle na nowo i w „pocie czoła”. Na tej drodze nie jestem jednak sam – Jezus ze mną dźwiga mój codzienny krzyż i pomaga mi wstawać z upadków.

 

Szczególnie poruszający były dla mnie świadectwa osób, które z różnych powodów traciły pracę. Ich droga od ogromnego załamanie i cierpienia, przez oczyszczenie i dostrzeżenie innych zakrytych dotąd obszarów w życiu, pomogła mi uwolnić się od strachu przed utratą własnej pracy i jeszcze bardziej zawierzyć Jezusowi. Dziś widzę, że moja praca wygląda inaczej. Chociaż spędzam w niej mniej czasu, potrafię go lepiej wykorzystać. Jako szef staram się też stwarzać atmosferę, w której inni współpracownicy będą czuć się zachęcenie do podejmowania nowych wyzwań i rozwijania swoich umiejętności z jednoczesnym poczuciem, że w trudnych chwilach nie zostaną sami. Swoje codzienne obowiązki zarówno domowe jak i zawodowe, a także ludzi z którymi i dla których pracuję, polecam Bożej opiece. Zdaję sobie jednocześnie sprawę, że to dopiero początek drogi do coraz pełniejszego przeżywania własnego życia, którego praca jest ogromną i bardzo ważną częścią. Wiem, że taka posługa, jaką otrzymują ludzie na Kole, potrzebna jest w każdym mieście w Polsce, czyli też w Krakowie, gdzie mieszkam i jestem otwarty na zaangażowanie się w przyszłości w podobne przedsięwzięcie u siebie.

 

Niech tych kilka słów będzie podziękowaniem Panu Bogu, za dar osób, które z wielkim i otwartym sercem czekają na tych, którzy zagubili gdzieś sens własnej pracy i rozpaczliwie pragną odnaleźć się w swojej codzienności. Dziękuję za każdego, kogo spotkałem na Kole, za słowa, które były dla mnie wezwaniem do przebudzenia i do nowego, bardziej realnego spojrzenia na siebie, a także za modlitwę i przyjaźń, tak często mi okazywaną. Rafał, XI 2005 PS. Na koniec załączam wiersz, który wiąże się ze słowami usłyszanymi przeze mnie na ostatnim spotkaniu, które stanowią bardzo zwięzłe przesłanie na dalszą drogę płynące z tych spotkań, że praca to miłość (która przybrała kształt). Praca to miłość, która przybrała kształt. Jeśli więc nie potraficie pracować z miłością a jedynie z niechęcią, lepiej jest dla was porzucić ją i siedząc u progu świątyni prosić o jałmużnę od tego, kto pracuje z radością. Bowiem jeśli pieczecie chleb z obojętnością, pieczecie chleb gorzki, który nie zaspokoi ludzkiego głodu. I jeśli wyciskacie winogrona wbrew waszej woli, wasza obojętność wsączy w to wino truciznę. I nawet gdybyście śpiewali jak anioły, a nie kochali waszego śpiewu, uczynicie człowieka głuchym na głosy dnia i nocy. /Kahlil Gibran/

 

  •  

Witam! Byłem na wczorajszym spotkaniu Świata Pracy na Kole. Drugi raz. Spotkanie bardzo podniosło mnie na duchu. To dobrze, że odbywają się takie spotkania, prawie warsztaty. Ludziom jest to potrzebne. Trzeba nam tłumaczyć, co się teraz dzieje i czemu zaistniała taka sytuacja (bezrobocie). To pozostałości socjalizmu w naszych głowach. Trzeba obudzić w nas wiarę. Mocne było stwierdzenie: "Obecny stan, bezrobocie, to łaska od Boga". Odwiedziłem Waszą stronę internetową. Jest mocna. Czytając czuje się obecny na spotkaniach. Sens życia i pracy jest wyjaśniany klarownie. O Was dowiedziałem się z Radia Św. Józef, które słucham od ok. 3 lat. Od dwóch miesięcy poszukuję pracy, pierwszy raz w życiu. Zwolnienie grupowe. Czuję, że obecna sytuacja oczyszcza mnie. Staram się patrzeć na życie inaczej, normalnie. Zaczynam rozumieć stwierdzenie "tutaj już pracujesz wystarczająco długo, czas na zmianę otoczenia". Staram się wdrażać w moje życie również właściwą kolejność: 1. Bóg, 2. Rodzina, 3. Praca. Dziękuję i pozdrawiam. Paweł

 

  •  

Po stracie pracy byłam bliska załamania nerwowego. Mój dojrzały już wiek jest przeszkodą w zdobyciu zatrudnioną na etacie. Po jakimś czasie zdałam sobie sprawę z tego że mogę pracować dla siebie. Przerażały mnie jednak procedury biurokratyczne związane z rejestracją nowej firmy oraz wysokość stawek ZUS. Ograniczyłam się więc do wykonywania prac zleconych. Tego rodzaju praca daje mi satysfakcję wyłącznie finansową, bowiem po jakimś czasie zaczęło mnie już męczyć siedzenie w domu i brak poczucia sensowności jej wykonywania. Człowiek jest jednak „stworzeniem stadnym”. O spotkaniach Świata Pracy dowiedziałam się na jednej z pielgrzymek organizowanych przez Radio Józef. Przyszłam. No i w ten sposób WSIĄKŁAM. Przychodzę tam już ponad rok, i nie wyobrażam już sobie tygodnia bez tych wtorków-laborków. Nie są to takie typowe spotkania, na których tylko się narzeka. Staramy się na nich dostrzec obecność Boga i celowość jego działań w naszej nowej sytuacji. Trafiłam tu na osoby, które kierują na różne szkolenia, podczas których zdobywa się kwalifikacje przydatne w wykonywaniu pracy, do której się przygotowuję m.in. i ja. Pojawiła się możliwość zapewnienia sobie samemu miejsca pracy nie ograniczającego się jedynie do satysfakcji finansowej.

 

Stowarzyszenie Labor nie ogranicza się w swych działaniach jedynie do wtorkowych spotkań. Za ich pośrednictwem docieramy do różnych akcji wolontariatu, dostajemy informacje o innych spotkaniach i akcjach, które podnoszą nas na duchu i sprawiają, że czujemy się dowartościowani. W ubiegłym roku Stowarzyszenie zorganizowało rekolekcje Świata Pracy w Zalesiu Górnym, dzięki którym po zaledwie trzech dniach wróciłam do domu zrelaksowana, odprężona, odnowiona. No i na koniec jeszcze jeden aspekt tych spotkań, dla mnie równie ważny. Zrodziły tu się wspaniałe przyjaźnie, prawdziwe, nie powierzchowne, takie, w których się wzajemnie wspieramy. Za to wszystko dziękuję Panu Bogu. Dorota Zegarowska

 

  •  

Patrzyłam na pracodawcę od strony jego potrzeb, w ogóle nie zwracając uwagi na swoje. Efekt był taki, że już na samym początku, czując się wykorzystywana, nadal dawałam z siebie wszystko. Dowiedziałam się, że sama też mogę mieć oczekiwania. Ułatwia mi to weryfikację prac, w które miałam wejść. Uświadomiłam sobie, że jako przyszły pracownik też mam swoją wartość, nie tylko pracodawca ją posiada. To ważne dla mojego dobra, które w przyszłości będzie także dobrem dla pracodawcy. Czuję się zmieniona wewnętrznie, co jak sądzę, przyniesie owoc w moim życiu zawodowym i co da owoc w środowisku domowym. AS

 

  •  

Przed przyjściem na wtorkowe Spotkanie Świata Pracy na Kole szukałam na różne sposoby pracy. Nie mogłam jej znaleźć. Gdy zaczęłam zastanawiać się, czego mógłby chcieć dla mnie Pan Bóg, pojawiła się myśl o opiekunce do dziecka. Szukałam jakichś potwierdzeń. Na spotkanie przyszłam z ciekawości, ale raczej bez nastawienia, że tam coś otrzymam. Tak do końca nie wiem, dlaczego przyszłam. Na spotkaniu zostałam wręcz ogłuszona. Tak mocno usłyszałam świadectwa. Poczułam się z jednej strony – bardzo nędzna, miałam potężny rachunek sumienia. Z drugiej strony – czułam w sercu wielką radość z tego spotkania i postanowiłam, że będę przychodzić – tu niezwykle mocno styka się trudna rzeczywistość z mocą Bożą. Otrzymałam też przez jedną osobę potwierdzenie co do opiekunki: matka pięciorga dzieci powiedziała, że gdyby wcześniej miała świadomość, jak ważne jest wychowanie dzieci, nie poszłaby kiedyś do pracy, tylko przebywała z dziećmi. Moja motywacja jako opiekunki była podobna. Od pierwszego spotkania starałam się nie opuścić żadnego wtorku. Bywało różnie, ale z każdego wychodziłam bardzo ubogacona, z nową nadzieją na lepsze jutro w ogóle, nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich bezradnych, zagubionych. Czułam, że przez te spotkania zaczyna coś zmieniać się w mentalności. Że rośnie zapał, by coś wokół siebie zmieniać. Efektem dodatkowym, choć zupełnie niespodziewanym, była praca, jaką dzięki tym spotkaniom otrzymałam. Jestem... opiekunką do dziecka. Bogu niech będą dzięki! Urszula, lat 26

 

  •  

Można powiedzieć, że zanim przyszedłem na Spotkanie Świata Pracy, byłem załamany i przygnębiony. Pracuję od trzech lat w zawodzie, w którym nie wykorzystuję swojej wiedzy i umiejętności. Poza tym zaczęło mi brakować na życie z tej pracy, mimo że podjąłem ją dla pieniędzy. Od pewnego czasu szukam innego lub dodatkowego zajęcia, ale z moim CV nikt mnie nie traktuje poważnie, tak uważam. W trakcie spotkań Grupy Integracyjnej usłyszałem wyznania ludzi, którzy z reguły są lub byli w gorszej niż ja sytuacji, a mimo to się nie poddali. I zrozumiałem, że zdecydowana większość tu obecnych, a nie wszyscy się wypowiadali, trzyma na duchu głęboka wiara w Boga. Mam teraz więcej optymizmu i wiary we własne siły. Staram się też, aby prowadził mnie Bóg. Zrozumiałem, że sam, bez głębokiej wiary w Niego, nic nie zmienię. Staram się bardziej Mu ufać. JW

 

  •  

Jestem przedsiębiorcą. W pewnym momencie życia znalazłem się w bardzo trudnej sytuacji. Zacząłem się gorąco modlić i prosić Boga, aby pokazał mi, co mam zrobić. Pojechałem na urlop z myślą, że jeśli nic się zmieni, to po powrocie kończę swoją działalność gospodarczą. Akurat odbywały się rekolekcje dla wczasowiczów. Usłyszałem słowa: „nie przecinaj węzła, który można rozsupłać”. Wróciłem i zacząłem „rozsupływać” każdą sprawę po kolei: rozliczyłem i zamknąłem jeden sklep, ale wiedziałem, że to nie wszystko. W tym roku zlikwidowałem drugi sklep – z opóźnieniem, bo wydawało mi się, że bez niego wszystko się zawali. Okazało się, że dopiero wtedy odetchnąłem. Nawet nie zdawałem sobie wcześniej sprawy z tego, jakim był dla mnie ciężarem. W tym czasie byłem zmuszony zwolnić ostatniego pracownika z kadry zarządzającej. Zostali sami wykonawcy, bez nadzoru. Pomyślałem, że teraz to już na pewno sobie nie poradzę. Ale modliłem się codziennie i Pan Bóg pomagał mi, dodawał sił. Od września udało nam się zrobić bardzo wiele garstką ludzi... Ale aby przetrwać, potrzebne były zamówienia. I pojawiły się (od dwóch lat firma funkcjonuje bez reklamy).

 

Nawiązując do audycji radiowych „Ora et labora, czyli w sercu pracy” w Radiu Józef – w jednej z nich wziąłem udział. W trakcie audycji zadzwonił pewien człowiek, poprosił o rozmowę poza anteną. Ta osoba została naszym stałym klientem – przestałem się martwić o zamówienia. Teraz się martwię, jak zdążyć z realizacją ich wszystkich... Bóg jest Bogiem wiernym. To nie jest człowiek, który dziś coś obiecuje, a jutro zapomni. Bóg nie opuści człowieka, który mu powierzył wszystkie swoje sprawy. WW

 

  •  

Byłam bliska depresji, myślałam, że już nic się nie zmieni. Czułam się jak ktoś, kto nikomu nie jest potrzebny, jak śmieć... Zobaczyłam, jak wśród tego społeczeństwa, w którym żyję, są tez ludzie przez duże „L”. Zrozumiałam, ze to wcale nie koniec. Na razie coś zmieniło się we mnie. Moja wiara się umocniła, wierzę, że niebawem wszystko będzie dobrze. Jestem, tego pewna. Po każdym spotkaniu odzyskuję wewnętrzny spokój. Dzięki temu myślę jaśniej, a przyszłość widzę już bez chmur. ZŁ

 

  •  

Byłam wczoraj na spotkaniu Świata Pracy na Kole. Jestem pod wrażeniem tego, co mnie tam spotkało i ludzi, którzy tam przyszli. To jest miejsce dla mnie, miejsce, w którym można szukać odpowiedzi na stawiane sobie pytania dotyczące pracy, Boga w pracy, sensu tego, co się robi w życiu, tego, gdzie teraz jestem, dokąd zmierzam i czy chcę iść tą drogą razem ze Stwórcą. Bożena Przed przyjściem na Spotkanie Świata Pracy na Koło byłam osamotniona, bez perspektywy na pracę. Czułam się wyalienowana, pokrzywdzona, pełna żalu i pretensji do całego świata. Z wielkim lękiem o przyszłość. Na spotkaniu usłyszałam, że nie jestem sama ze swoim problemem. Takich ludzi jak ja jest więcej. Usłyszałam wiele konkretnych wypowiedzi, jak ludzie sobie radzą, jak dawni bezrobotni zdobyli pracę. Czasami słyszę, jakie ja popełniłam błędy i jakie popełniam. Jest to dla mnie grupa wsparcia. Dziś problem pozostał, trudna sytuacja materialna, trudno opłacić świadczenia, a za resztę wyżyć, kupić ubranie, lekarstwa i inne rzeczy. Także syn studiujący traci pracę. Przychodzę tutaj, rozmawiam z ludźmi, jestem wśród ludzi. Dzielę się z nimi swoimi spostrzeżeniami, doświadczeniem, pomysłami. Nie załamuję się. Cały czas mam nadzieję, że będzie lepiej. JP

 

  •  

Straciłam pracę – to doświadczenie było początkiem mojego nawrócenia. Pracę uważałam za sferę życia, która nie wiąże się z życiem duchowym, z Bogiem. Praca nie była dla mnie wartością, a pracodawca był moim wrogiem. Czułam się wykorzystywana w pracy i nie miałam do niej serca. Chciałam ją stracić, co się też stało. Świadomie dążyłam do utraty pracy. W ogóle nie czułam się związana z firmą i nie miałam zamiaru „omadlać” miejsca pracy – spisałam to wszystko na straty, uważając, że i tak nie mam wpływu na to, co się w niej dzieje. Dzięki uczestniczeniu w Spotkaniach zrozumiałam, że Bóg jest także w pracy i w braku pracy. Usłyszałam, że Bóg daje pracę i ją zabiera wtedy, kiedy uważa to za niezbędne do realizacji planu mojego zbawienia, kiedy pora na zmianę. Spotkania na Kole dają mi spokój i siłę wewnętrzną. Po każdym spotkaniu jestem umocniona, chociaż czasem z trudem decyduję się na przyjście we wtorek. Mam tu przyjaciół. Nauczyłam się, że zmiany w życiu są zjawiskiem normalnym i nie ma się czego bać, a jest to tylko okazja, aby być bliżej Boga. Staram się wszelkie zmiany przyjmować ze spokojem. Cokolwiek by się nie działo – On i tak mnie kocha i nie pozwoli, aby stało mi się coś złego. Nauczyłam się powierzać Mu moje życie osobiste i zawodowe wiedząc, że nie wszystko ode mnie zależy. Powierzam Bogu każdy mój dzień w pracy, firmę, w której obecnie pracuję i problemy zawodowe. Dostałam pracę po długim oczekiwaniu: w ładnym miejscu, zgodną z moimi umiejętnościami. Mam dobrze wyposażone stanowisko pracy. Mam także przełożonego, który jest CZŁOWIEKIEM. Mam spokojną pracę, a warunki, jak w domu. Nie wiem, jakie plany co do mnie ma Bóg, ale się nie martwię. Staram się dobrze robić swoje. AP

 





Stowarzyszenie Integracji Świata Pracy LABOR, Al. Niepodległości 186, 00-608 Warszawa więcej »

Stowarzyszenie | Spotkania Świata Pracy | Wesprzyj nas | Polecane strony | Przyjaciele | Czytelnia




Opracowanie – PREKURSOR